Janusz Korczak
   
 Wiedza o Januszu Korczaku

 
 


 

Jadwiga Bińczycka

                                 Osobowa tożsamość Europejczyka – perspektywa korczakowska

                         Od lat na mądralińskich konferencjach zastanawiamy się , jak być człowiekiem w zmieniającej się Europie , jaka jest , jaka powinna być tożsamość Europejczyka, jakie wartości ją określają. Szybkość przemian zachodzących w świecie narzuca nasilenie takich refleksji , wpływają na ich treść i charakter. Jak się wydaje - nie powinny one przybierać postaci inteligenckiego rozdzielania włosa na czworo, nie mogą  swym tempem przypominać dywagacji czechowowskich  bohaterów. Przyszłość ze swym nowym obliczem, z nowymi wyzwaniami już nas naciska , już z dużą siłą atakuje.

            Czy w tej sytuacji zasadne jest odwoływanie się do poglądów i rad osób z przeszłości ?  Tak - jeżeli tą osobą jest ktoś –kto wyprzedzał swoje czasy, kto  umiał patrzeć szerzej, umiał przekraczać bariery stereotypowego myślenia. Taką osobą był – moim zdaniem – Janusz Korczak.

            Spróbujmy więc sięgnąć do jego myśli, do jego systemu wartości, których był personalnym symbolem , które nie tylko opisywał i głosił , ale wierności którym dawał świadectwo w swoim życiu , w swoich życiowych wyborach. Są to wartości , o które się upomina współczesność i przyszłość.

         Myślę o wartości dobra, obopólnego szacunku , empatii w międzyludzkich relacjach, o wysokim poziomie kultury dialogowej, umiejętności rozmowy oraz o kulturze tolerancji. Wartości te stanowią antytezę dla panoszącego się współcześnie zła, dla panujących antydialogowych  klimatów , dla nietolerancji.

         Współczesne zło jest odmalowywane na różne sposoby. Sugestywny obraz  zła daje Tadeusz Konwicki. W szkicu „ Którędy” pisze : „Słyszę zewsząd , że wraca szatan. Po wielu latach, wygnany kiedyś przez racjonalistyczny wiek XIX, przybywa z powrotem pyszny i zwycięski. Mówią o nim purpuraci kościoła katolickiego i ciemne dewotki, namaszczeni ministrowie i głupawi poeci. Szatan powrócił z banicji . Szatan zajął należne mu miejsce w naszym życiu [….] pod koniec XX wieku trudno jest zachwycać się człowiekiem. W tych latach agonii drugiego tysiąclecia naszej ery ciężko kochać człowieka. Człowiek – to już nie brzmi dumnie”[…]  ”. 1/

          Do tej oceny dołącza się Ryszard Kapuściński :  „ [….] dzisiaj podmioty walczące zabijają z taką łatwością, z jaką oddychają. Każdy zbrojny konflikt poprzedza starcie słowne, złowieszcze preludium , nasilająca się agresywna kakofonia inwektyw , oszczerstw i oskarżeń, jako przygotowanie do śmiertelnego zwarcia. Dlatego już po języku , jakim posługują się strony, można

Poznać , czy panuje między nimi pokój, czy przeciwnie zanosi się na wojnę. Dobrą ilustracją może być wydana w Belgradzie w 1995 r., przez Helsiński Komitet Praw Człowieka , książka pt. Hate speech.  Jej autorzy, analizując zmiany w słownictwie w języku propagandy serbskiej, pokazują , jak zawczasu przygotowywała ona społeczeństwo do wojny , do agresji ” 2/.

             Ten rechot szatana, bo tak chyba można nazwać  hate speech / mowę nienawiści / jest szczególnie niebezpieczny dzisiaj, bo jak w innym miejscu dowodzi R. Kapuściński : „ […] jeśli wprowadzimy do naszego myślenia język regulaminów wojskowych , gdzie mówi się o anonimowym „ nieprzyjacielu”, „ „wrogu”, dojdzie do strasznej katastrofy. Przy dzisiejszym nasyceniu bronią wszelkiego typu- atomową, chemiczną, biologiczną – bardzo łatwo wysadzić świat w powietrze…. […] Bo dzisiaj użycie każdego słowa nienawiści może spowodować nieuleczalne skutki.. Każdy , zanim wypowie słowa nienawiści powinien się sto razy zastanowić[…] Proces globalizacji i tworzenia się społeczeństwa planetarnego jest nieodwracalny . Więc albo zaczniemy się nienawidzić, zwalczać, tępić, postrzegać jako wroga swojej kultury czy religii, albo zaczniemy szukać zrozumienia i wzajemnego poznania ” 3/.

              Janusz Korczak podobnie odbierał współczesne mu czasy , otaczający go świat , który określał jako „ szatańską komedię”.

              Na początku lat 30-tych XX wieku , kiedy hitleryzm dopiero raczkował – Korczak wydaje prawie proroczą sztukę „ Senat szaleńców”. W niej – zdaniem Hanny Mortkowicz- Olczakowej – „ pochwycił uchem artysty ów głos , którym przemawia rosnący obłęd świata ”4/. Jednym z bohaterów sztuki jest „pułkownik, który chce musztrować świat rozkazem barbarzyńcy , nienawidząc humanitaryzmu i cywilizacji , higieny , oświaty , Żydów , pragnie stawiać szubienice na placach miejskich , wieszać ideowców i nowinkarzy. Pragnie on wywlec i zniszczyć prochy Gutenberga i Edisona , proklamuje mord, gwałt i krew, przygotowuje się , aby palić, pędzić, grabić, widzi już z radością wizję płonących miast i ich ginących mieszkańców” 5/

                Czy potrzebny lepszy opis obłąkanych przywódców XX wieku?

Nie tylko intuicja podsuwała Korczakowi apokaliptyczne wizje świata. Przez wiele lat nie mógł Korczak  usunąć z pamięci realnych obrazów z czasów Rewolucji Październikowej , kiedy „ wszystko wrzało żądzą mordu ”.

                 Zarówno ten świat obserwowany , którym rządzi homo rapax, homo vulgaris, człowiek brutal  wywoływał w Korczaku ogromny niepokój. Był przekonany , że „ nie można świata zostawić takim jaki jest ”. Z przerażeniem podkreślał „ jaką tragedią jest życie współczesne i jaką hańbą dla tego pokolenia, które przekazuje dzieciom świat nie uporządkowany ” 6/. Dlatego  postulował ,żeby porządkowanie świata rozpoczynać od porządkowania spraw dzieci . W programie porządkowania  nie było miejsca dla zła ,dla odpłacania złem za zło. W tym programie triumfowało dobro  przekazywane przez wychowanie nowego , dobrego człowieka. Opowiadał się zatem Korczak za strategią „kreacji dobra” 7/. Korczak ,jak mało kto nadawał się na realizatora takiego programu, takiej strategii. Sam był kojarzony z dobrem. Jego współpracownik i przyjaciel Józef Arnon tak go wspominał po latach :

„W roku 1965 przyjechałem do Polski, by odżyły wspomnienia przeszłości na tych samych ulicach , na których niegdyś poznałem swego nauczyciela. Odwiedziłem Dom, w którym wiele lat pracowałem u jego boku.. Chodziłem po ulicach zniszczonej dzielnicy żydowskiej aż dotarłem na Umschlagplatz. Stanąłem przed pamiątkową tablicą, na której napisane było, że tysiące braci męczenników wysłano stąd do Treblinki. W oczach wyobraźni widziałem go

I myślałem również, że widzę jego wyrozumiały i przebaczający uśmiech poprzez nieznany grób, poprzez czarną nienawiść i opary śmierci. Myślałem sobie: Był dobrym lekarzem. Był dobrym filozofem. Był dobrym pedagogiem.

Był dobrym pisarzem. Był dobrym poetą. Był dobrym Człowiekiem” 8/.

             Podobne skojarzenie – Korczak i dobro – znajdujemy u Igora Newerlego. Ten pisał o Korczaku ,że „ był człowiekiem dobrym , tą jakąś niezwykłą , nie na ludzką miarę dobrocią”.

             Dobry człowiek potrafi dostrzec człowieka nawet w swoim oprawcy.

Sylwetkę oprawcy – hitlerowskiego strażnika w getcie – utrwalił Korczak na ostatniej  stronie  pamiętnika  zapisanej 4 sierpnia 1942 r. ,tuż przed tragiczną śmiercią. Czytamy tam :”Podlewam kwiaty. Moja łysina w oknie – taki dobry cel. Ma karabin. Dlaczego stoi i patrzy spokojnie ?

                    Nie ma rozkazu.

A może był za cywila nauczycielem na wsi, może rejentem, zamiataczem ulic w Lipsku, kelnerem w Kolonii?

                     Co by zrobił, gdybym mu kiwnął głową? Przyjaźnie ręką pozdrowił?       

                    Może on nie wie nawet, że jest tak, jak jest?

                     Mógł przyjechać wczoraj dopiero z daleka…..” 9/

 

               Zatem nic- nawet najczarniejsze obrazy z żydowskiego getta – nie zdołało wymazać korczakowskiej wiary w człowieka, w dobro w człowieku ukryte. Korczak widział , tropił otaczające go zło, ale równocześnie dostrzegał dobro, wierzył, że jest ono elementem ludzkiej natury. Tak jakby uznał, że dobro tkwi głęboko w człowieku, a to co złe jest zewnętrzne, wbrew ludzkiej naturze.
           
Kiedy Kazimierz Dębnicki odwiedził  Korczaka w getcie chciał się dowiedzieć jakie jest jego zdanie o gettowych szmalcownikach. Korczak nie podjął tego wątku , z niesmakiem pytał, „a cóż  Cię obchodzi psychologia drani, mówmy o ludziach dobrych”. Naiwność to czy wielkoduszność, gdy się wierzy w dobro mimo wszystko ?  A Korczak rzeczywiście wierzył , że „dobra jest więcej na świecie, ciche , skromne nie przeczuwa potęgi swojej”. Przekonanie, że zła jest więcej  może wynikać z faktu ,że jest ono krzykliwe i nachalne, rozpycha się , chce dowodzić że jest wszechobecne. Ale to pozór, zło rodzi tylko zniszczenie. Natomiast dobro, ciche, potulne, wtulające się w siebie może mieć moc, gdy staje się czynnym dobrem.

           Język czynnego dobra nie toleruje fałszywych nut. Dlatego Korczak z naciskiem podkreślał: „ trzeba skończyć z fikcją tkliwego, dobrodziejskiego stosunku do dziecka , a trzeba zapytać do czego ma ono prawo”. 10/

            Bo dobro dziecka zasadza się na poszanowaniu jego praw – prawa do miłości, miłości mądrej, wymagającej , prawa do szacunku, do poszanowania jego godności . do stanowienia o sobie , do dialogu z dorosłym. W korczakowskich prawach dziecka mieści się szacunek dla niewiedzy , dla niepowodzeń i łez, dla bieżącej godziny , dla dnia dzisiejszego, dla dziecięcej niepowtarzalności , dla tego „ by  dziecko było kim jest”.

            Dziecko nie może być traktowane jak przedmiot , nie można mu narzucać wartości , których nie przeżyło , nie przyjęło jako własne. Można wartości sugerować i wzbudzać tęsknotę za nimi .Ta myśl wyraźnie występuje w słowach pożegnania skierowanych przez Korczaka do grupy wychowanków :

„ Nic Wam nie dajemy . Nie dajemy Boga, bo Go sami odszukać musicie we własnej duszy, w samotnym wysiłku. Nie dajemy Ojczyzny, bo ją  odszukać musicie własną pracą serca i myśli. Nie dajemy miłości człowieka, bo nie ma miłości bez przebaczenia, a przebaczać to mozół i trud, który każdy sam musi podjąć. Dajemy  Wam jedno- tęsknotę za lepszym życiem , którego nie ma , ale kiedyś będzie, za życiem Prawdy i Sprawiedliwości . Może ta tęsknota doprowadzi Was do Boga, Ojczyzny i Miłości ” 11/

              O ileż to trudniejsza droga wychowywania od drogi narzuconego podporządkowywania dzieci woli dorosłych ! o taką drogę prosił Korczak – wychowawca Boga : „ Daj dzieciom dobrą wolę , daj wysiłkom ich pomoc, ich trudom błogosławieństwo . Nie najłatwiejszą prowadź ich drogą, ale najpiękniejszą ” .12/

                Korczak dobrze zdawał sobie sprawę , jak trudne jest przeniknięcie do ludzi zasady miłości bliźniego. W tekście „ Rozwój miłości bliźniego w XIX wieku ” tak pisał:
                
„ Rzekł Chrystus : „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego „ i wyrok męki krzyżowej ogłosił Mu świat barbarzyńców.
 
Rzekł Chrystus: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego „ i tylko Dwunastu zrozumiało  wielką treść tych słów prostych. I słowa te tyle sił , tyle mocy Im dały, że nim śmiercią męczeńską zginęli , wstrząsnąć zdołali sercami tysięcy. Bo boska siła ich była, bo boskie prawdy głosili. Rzekł Chrystus:” Kochaj bliźniego swego jak siebie samego „ i morze krwi ludzkiej na ziemię spłynęło. I runął potężny świat samolubów, i nowy świat powstał z godłem : „ Kochaj bliźniego”. I usta wszystkich powtarzać zaczęły: „ Kochamy bliźnich naszych” , choć serca nie wszystkich tę miłość czuły, a umysły nie wszystkich potężną treść zasady pojęły.

               I wieków dwadzieścia idea miłości bliźniego żyje i porywa coraz to nowych czcicieli . I każdy wiek żłobi w ludzkości nowe drogi dla pochodu boskiej zasady, i każdy wiek  szczyci się nowymi  imionami tych, którzy głoszą mową i czynem ideę miłości bliźniego. Każden z dwudziestu wieków ma swych przedstawicieli, ma ich i wiek dziewiętnasty , który w spuściźnie wieku poprzedniego otrzymał wyjaśnienie :bliźnim twoim jest i człowiek ubogi, i kobieta i dziecko, kochaj więc i szanuj także  biednych , kobiety i dzieci.     

             Potrzeba było tysiąca ośmiuset lat , by prostą tę myśl zrozumiano” 13/ Korczak rozumiał także  jak trudna jest droga do przebicia się prawdy , że  dzieciom  ludzkie prawa się należą. Dlatego powtarzał wielekroć, że : ”dzieci nie dopiero będą , ale są już ludźmi ,tak ludźmi a nie lalkami; można przemówić do ich rozumu odpowiedzą nam, przemówmy do serca , odczują nas. Dzieci są ludźmi , w duszy ich  są zarodki tych wszystkich myśli i uczuć , które my posiadamy ”.14/ Ponadto „ Dzieci i młodzież stanowią trzecią część ludzkości, dziecięctwo stanowi trzecią część życia . Dzieci nie będą, ale już są ludźmi . Z płodów i bogactw ziemi należy im się trzecia część – i z prawa a nie z łaski. Owoce jednej trzeciej częściej ludzkiej myśli im się należą”. 15/

             Korczak zdawał sobie sprawę, że ta argumentacja nie trafi do tych, którzy kryją się za osłoną utartych stereotypów i postaw . O nich z sarkazmem Korczak pisał:” Był moment w dziejach, gdy nowatorzy zaczęli głosić ,że dziecko nie jest wyłączną własnością ojca , że nie ma prawa go sprzedać , zabić czy zjeść. I oburzano się : Jakże to? Ja je powołałem do życia  i nie mam do niego prawa ? Szaleństwo !

          Tak : Samodzielna kobieta ? Nonsens.
                   
Żyd – obywatel ? Brednie.

                   
Dysputy z najmitą ? Błazeństwo ”. 16/                 

    Czy naprawdę wszystkie te głosy oburzenia straciły już dzisiaj prawo obywatelstwa, należą do zaprzeszłości ? Czy uporczywe trzymanie się w oficjalnym języku pojęcia „władza rodzicielska” , niechęć do zastąpienia go mianem „ piecza rodzicielska ”, czy silne opory niemałej części naszego społeczeństwa wobec ustawowego zakazu bicia dzieci – czy wszystko to nie jest dowodem na to , że przyznanie dzieciom pełni praw jeszcze się nie dokonało? Owszem – przyznaliśmy dzieciom prawa , podpisaliśmy Konwencję o prawach dziecka, obchodzimy uroczyście okrągłe rocznice przyjęcia tej Konwencji – ale równocześnie  rzeczywistość pokazuje jak często te prawa są łamane, jak zatrzymują się na poziomie deklaracji.

              Bo czy dojrzeliśmy do poziomu uznania prawa dziecka do dialogowych relacji z dziećmi i młodzieżą?  Czy umiemy z młodymi rozmawiać? Korczak dosyć szybko zrozumiał , że  ten typ relacji jest koniecznością. Na starcie swojej pedagogicznej kariery  , jako młody niedoświadczony wychowawca stanął przed  zbuntowaną, niesubordynowaną grupą kolonistów i w całej swej bezsilności i bezradności sięgnął po kij. Był bliski klęski pedagogicznej. Wspominając tę sytuację z cała rozbrajającą szczerością przyznawał się ,jak to chciał kokieterią , pustymi słowami o miłości do dziecka – zastąpić niełatwe bycie i dialogowanie z dzieckiem, niełatwe bycie jego partnerem i pomocnikiem w „ trudnej pracy wzrostu i rozwoju”. Po nieudanym starcie przekonał się Korczak , że trzeba mówić nie do dzieci ale z  dziećmi. Wielokrotnie też Korczak przypominał o potrzebie rozmowy z dzieckiem , wsłuchiwanie się w jego racje , w jego potrzeby. Takie uważne wsłuchiwanie się jest bowiem warunkiem dialogu .

              W dialogu stają naprzeciw siebie dwa podmioty , które wzajemnie :

              - dostrzegają siebie, a nie tylko muskają się przelotnym spojrzeniem    

              - otwierają się wobec siebie, a nie zamykają się w skorupie własnej samotności i własnego egoizmu

              - akceptują siebie jako osoby , chociaż mogą nie akceptować swoich poglądów

              - szanują siebie nawzajem

              - potrafią współodczuwać i dzięki temu głębiej rozumieć siebie.

 Jak mówią filozofowie dialogu  charakterystyczna jest dla niego podwójność - daję- biorę, przekazuję – odbieram, mówię - słucham. Gdy któryś z elementów tych par nie występuje – znika też dialog. Mówienie w pustkę społeczną, do kogoś kto nas nie słuchać nie chce – zamienia się w jakże pusty monolog. Charakter prowadzonej rozmowy to dobry test na badanie poziomu kultury dialogowej łączącej rozmówców. Kiedy jeden z nich przyjmuje postawę „ ja cię nauczę”, „ ja cię ustawię” , kiedy moralizuje nie bacząc na odbiór , kiedy uprawia gadaninę przemawiając do „ fikcyjnej instancji , której istnienie wyczerpuje się w roli bycia  słuchaczem ”. 17/- wtedy oczywiście nie ma dialogu .

               Rozmowę dialogową charakteryzuje zatem aprobata partnera / chociaż niekoniecznie tego co on mówi /, szczerość, delikatność, rozwaga oraz unikanie wszelkiej pokazowości ( Janusz Tarnowski). Im większy poziom  umiejętności prowadzenia rozmowy dialogowej – tym wyższy poziom kultury dialogowej .

                 Taka kultura powinna przenikać do stosunku wychowawczego, do międzyludzkich relacji , taka powinna charakteryzować współczesnego Europejczyka. Dialogowa kultura zawiera w sobie akceptację inności Drugiego , wiąże się  z  głębokim rozumieniem tolerancji.          

         Korczakowi można z pewnością przypisać postawę tolerancyjną. Nie dzielił on świata na „ moi „ i  „ obcy”. Jośki , Mośki i Srule jak Józki, Jaśki i Franki jednakowo byli mu mili. Dla niego – zdaniem H. Mortkowicz- Olczakowej – najpiękniejszym obrazem był widok dzieci żydowskich i arabskich piekących razem kartofle na polu i Arabów biorących rankiem wodę ze studni żydowskiego osiedla.
         
O stosunkach polsko – żydowskich Korczak pisał: „ Jesteśmy braćmi jednej ziemi. Wieki wspólnej doli i niedoli – długa wspólna droga – jedno słońce nam przyświeca” 18/

           Małej, zbuntowanej czytelniczce „Małego Przeglądu „ Korczak cierpliwie tłumaczył: „ Czy myślisz ,że jeśli Polska postawi pomnik ponuremu stuleciu – obok wodzów i chłopów , robotnika i księdza , sądzisz że nie będzie tam Żyda? On tu był , był, cierpiał, umierał, z ziemią się mieszał i w sokach drzew krąży. Gdy stare kości cmentarza wyrzuci kopacz , budując fundament gmachu , kto pozna czy kości żydowskie, a może właśnie twoich przodków Celino? Jeśli nie kłamiesz podziwu i radości , że z gruzów  wyrasta Palestyna, nie możesz być obojętna na zmartwychwstanie Polski „ 19/
           
Korczak pokładał wielkie nadzieje w Palestynie. Obserwował  z troską i ogromnym zainteresowaniem jej rozwój, nie ukrywał obaw i zastrzeżeń.
            
W liście do Estery Budko szczerze pisał: „ Zagadnienie „człowiek” , jego przeszłość i przyszłość  na ziemi przesłania mi nieco  zagadnienie „Żyd”.
   Za przedmiot pracy obrałem dziecko. Nie złudzą mnie frazesy na temat wyjątkowych cudów dla dziecka w Palestynie. Nie , jemu i tam jest źle, bo go nie rozumieją dorośli, obcy ludzie ”. 20/

              Korczak troszczył się o dzieci palestyńskie i arabskie, z równą pasją badał dzieci polskie i  żydowskie. To widzenie dziecka „ ponad narodami” – pozwala  określić Korczaka , jako człowieka ludzkości ”. Określenia tego użył Aleksander Lewin , który twierdził, że „ Korczaka nie da się wcisną cc w prokrustowe łoże ciasno rozumianych określeń „ Żyd” , „ Polak”, katolik, niekatolik . Sprawy tożsamości narodowej Korczaka nie rozwikłamy , jeśli nie spojrzymy na tę kwestię jego oczyma, to znaczy oczyma człowieka , który wchłaniał i przetwarzał w sobie dwie tradycje i kultury, a jednocześnie widział w każdym człowieka tylko i głównie człowieka, a nie wyłącznie przedstawiciela tego czy innego narodu .

            Był zatem i Żydem i Polakiem , a przede wszystkim „ człowiekiem ludzkości” , tak jak Montefiore i wielu innych wybitnych ludzi, których nazwiska weszły do historii ”. 21/

             Może status „ człowieka ludzkości ”- to propozycja dla współczesnego Europejczyka, to istotny rys jego tożsamości ?  

 

PRZYPISY

1/ T. Krzywicki , Którędy , „ Ruch Pedagogiczny” ,1998 , nr 3-4

2/  R. Kapuściński , Śmierć jako oddech Lapidarium, „ Gazeta Wyborcza”, nr 12 z 2002 r. , dodatek „ Duży format ”.

3/ Nasz kruchy świat, Ryszard Kapuściński w rozmowie a Arturem Domosławskim i Aleksandrem Kaczorowskim , „ Gazeta Wyborcza” z 29-30 _września 2001r.

4/ H. Mortkowicz –Olczakowa , Janusz Korczak , Warszawa 1978, s. 80

5/ tamże , s. 185

6/ Stenogram Walnego Zgromadzenia Towarzystwa „ Pomoc dla Sierot” 23 XII 1933

7/ Hanna Świda – Ziemba , Kreacja dobra a walka ze złem jako nastawienia opozycyjne o odmiennych konsekwencjach, maszynopis .Tu Autorka  pisze : „ Kreacja dobra, zwłaszcza w dzisiejszym świecie powierzchowności, płynności i merkantylizmu, jest tendencja rzadką i często wydaje się truem Syzyfa. Jednakże  nie przynosi ona nigdy złych konsekwencji, a często zostawia po sobie cenne owoce lub co najmniej piękne wyrazy pamięci. Z kolei nastawienie na walkę ze złem jest z założenia destrukcyjne i powoduje społeczne spustoszenie. Dlatego zakończę ten tekst dwoma cytatami , dobrze obrazującymi ideę tych wywodów:  „ Zamiast palić Komitety zakładajcie własne” / Jacek Kuroń/ i „ Zło dobrem zwyciężaj „ / ks. Jerzy Popiełuszko/

8/ Janusz Korczak , Listy i rozmyślania palestyńskie, Wybrała, opracowała
 i wstępem opatrzyła Bożena Wojnowska , Warszawa 1999 s. 18

9/J. Korczak, Pamiętnik, Wybór pism , t.IV, Warszawa 1958, s. 599

10/ J. Korczak, Wiosna i dziecko , [ w] Myśl pedagogiczna Janusza Korczaka . Nowe źródła. Wybór Maria Falkowska, Warszaw 1983 s. 74

11/ J. Korczak , Pożegnanie , Dzieła t.11* Warszawa 2003, s. 217-218

12/ J. Korczak , Modlitwa wychowawcy, Pisma Wybrane, t.IV, Warszawa 1986 s.286

13/ J. Korczak, Rozwój miłości bliźniego w XIX wieku, Dzieła t.3* , Warszawa 1994 , ss. 223-224

14/ tamże 224

15/ J. Korczak , Wiosna i dziecko …..s. 75

16/ tamże  s.75

17/ M. Buber, Między osobą a osoba, „ Więź ” 1980/ 3  s. 16

18/ cyt. za A. Lewin , Korczak znany i nieznany , Warszawa, 1999 s. 125

19/ J. Korczak , Listopad, „ Mały Przegląd 1927 nr. 58

20/ J. Korczak, Listy i rozmyślania palestyńskie ….. ss. 45-46

21/ A Lewin, Korczak znany i nieznany ,….. s. 129                                                               

  

 

  

 

design by TONER        hosting by www.hb.pl

strona główna  |  do góry  |